piątek, 15 lipca 2016

Jedzenie to nagroda?

Kiedy się rodzimy jedną z  pierwszych czynności jaką wykonują przy nas rodzice to karmienie. Przez kolejne lata przygotowują posiłki, które sami zjadamy. Później dorastamy – zaczynamy sami się karmić. I tak nieustannie, bez przerw. Jedzenie towarzyszy nam od początku do końca. Jest czymś bez czego człowiek by nie istniał. Możesz mieć milion na koncie, 3 auta albo wręcz przeciwnie mieszkasz w biednej dzielnicy i nie stać Cię na wiele – łączy nas wszystkich to samo – potrzeba jedzenia. Niezależnie kim jesteś – wszystkich scalają potrzeby fizjologiczne – w tym właśnie dostarczanie pożywienia. Aby móc rosnąć, pracować, bawić się, relaksować musimy jeść. Każdego dnia nasz organizm dopomina się  by go nakarmić dając mu tym samym energię do działania i funkcjonowania. 


W naszym życiu jedzenie zajmuje bardzo szczególne miejsce. Towarzyszy nam przy różnych uroczystościach – pomyśl: planujesz wesele, chrzest, urodziny – od czego zaczynam planowanie? Zapewne od ustalenia menu. Przecież, aby się dobrze bawić musi być dużo dobrego i różnego jedzenia. Stoły  muszą się uginać od półmisków z sałatkami, mięsem  a klosze uginać pod ciężarem słodkiego ciasta.


 Wszystkiego musi być ponad miarę, aby goście nie byli głodni( w domyśle, żeby nie obgadali przed innymi, że czegoś brakowało). Nieważne, że większości nie da się po prostu przejść – każdy żołądek ma swoje granice. Ale zostawmy imprezy w spokoju. 


Jedzenie jest przy nas w dobrych i złych chwilach. Jemy, żeby coś uczcić albo „zajeść” smutek czy wstyd. Ile emocji czy uczuć tyle powodów by zjeść jakieś pyszne danie. Zazwyczaj jest to coś słodkiego. Dlaczego? Bo sprawia to nam przyjemność – przynajmniej mamy takie wrażenie. Jedni jedzą czekoladę a drudzy hamburgera. Od najmłodszych lat jesteśmy nagradzani bądź karani – właśnie jedzeniem. Za dobre w stopnie w szkole – batonik, za posprzątanie pokoju – cukierki, za złe zachowanie – szlaban na łakocie. W ten sposób pokazuje się dzieciom jaką rangę ma jedzenie szczególnie słodycze. Wyobraźmy sobie wszelkie dziecięce uroczystości: pierwsza komunia święta – element obowiązkowy to bombonierka; urodziny – oprócz zabawek w torbie z prezentem zazwyczaj goszczą liczne słodkości. 



Karmimy dzieci i nagradzamy je słodyczami od najmłodszych lat a jak wiadomo to już wtedy tworzą się nasze nawyki także te związane z jedzeniem. Jak mówi stare przysłowie „czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci”. Dorośli ludzie nadają ważność wszelkim słodyczom czy fast food bo są one traktowane jako nagrody czy jadane tylko na specjalne okazje. Do dziś pamiętam szkolne wycieczki kiedy to obowiązkowym elementem była wizyta w McDonald – nie interesowało nas zbytnio zwiedzanie czy oglądanie krajobrazu. A i jak bym mogła zapomnieć o wyprawce wycieczkowej w której zazwyczaj znajdowały się oprócz kanapek – paluszki, wafelki, batoniki czy drożdżówki oraz napoje gazowane. 

W różnoraki sposób dzieci są zachęcane do interesowania się słodyczami. Z rozrzewnieniem wspominam czasy kiedy to w  opakowaniu chipsów czy rogalika znajdowały się naklejki albo żetony, które z wypiekami na twarzy zbierało się a później chwaliło przed kolegami i koleżankami. Można było wtedy zjeść kilka takich pyszności  w ciągu jednego dnia by w jak najszybszym czasie zebrać całą kolekcję.  Warto było dostać dobrą ocenę w szkolę bo rodzice w nagrodę mogli kupić na przykład paczkę ciastek z naklejką której nie było w naszej kolekcji. Skoro jako małe osóbki traktowaliśmy jedzenie słodyczy jako nagrodę to jak inaczej możemy je traktować będąc dorosłymi osobami? Dopóki sami nie zmienimy swojej opinii na ten temat to nadal będziemy małymi dziećmi, które z okazji udanego dnia w pracy umilą sobie dzień pucharkiem lodów. 


Jest jednak  zasadnicza różnica – kiedy byliśmy mali dostawaliśmy słodycze czy fast food tylko jako nagrodę za coś dobrego natomiast będąc dorosłym słodkości dajemy sobie także jako pocieszenie w kiepskim dniu – co pewnie zdarza się często. Dlatego nie dziwmy się później jak to się stało, że niedawno kupione spodnie są za ciasne. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz