środa, 1 marca 2017

Kilka słów wstępu: Czy jest dla mnie odchudzanie, jak to wszystko się zaczęło, po co to wszystko?

Wracam po dłuższej przerwie. Czasami człowiek potrzebuje chwili wytchnienia i skupienia swoich myśli. Przez ten czas wiele zrozumiałam i dowiedziałam się o samej sobie. Pragnę poświęcić się temu miejscu, by mogło pomagać innym. Na swoim przykładzie chcę pokazać, że można oraz motywować do działania.

Wszystko zaczęło się w sierpniu 2013 roku. Mimo, iż podejmowałam walkę z wagą od kiedy pamiętam, to ta chwila była przełomowa. Byłam wtedy w górach z najbliższymi. Wędrując zrobiliśmy jakieś 25 km. Ważyłam wtedy 80 kg przy wzroście 1,6 m.
Sierpień 2013
Gdy dotarłam do celu byłam mega zmęczona, serce waliło jak oszalałe. Pot zalewał skronie a policzki płonęły od czerwoności. Siedząc na polanie pośród gór, obserwując piękno przyrody towarzysze zasnęli. Ja nie. Rozmyślałam nad sobą i swoim życiem. Podjęłam wtedy jedną z najważniejszych decyzji mojego życia - to jest TEN MOMENT, w którym chcę coś zmienić, chcę schudnąć. Bo tego potrzebuję. Chcę dokonać tej ważnej zmiany, gdyż jest dla mnie czymś czego potrzebuję. To nie miała być zmiana tylko wyglądu, ale czułam, że będzie to coś więcej. Do tej pory czułam się jak bym żyła we śnie. Musiałam się w końcu obudzić. Wyjść z tej skorupy, która zaczęła mnie uwierać. W tych kilogramach dostrzegłam liczne problemy z jakimi się wtedy borykałam. Ten tłuszcz to były skrywane emocje, lęki i kompleksy z którymi postanowiłam się rozprawić. Tak jest! Poczułam to z całą sobą. Wiedziałam, że muszę zrobić to teraz bo jak nie to kiedy? 
To był mój pierwszy wyjazd w góry. Zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia i kocham tam wracać. Stały się dla mnie symbolem pokonywania własnych słabości. 

Po 4 latach doświadczenia poczułam, że jestem gotowa pomagać innym Wiem jak to jest czuć się grubo, smutno i zajadać to uczucie. Doskonale rozumiem jakie myśli tkwią wtedy w umyśle. Zapragnęłam być wsparciem dla osób, które borykają się z takim problemem - sama go kiedyś miałam.

Czym jest dla mnie odchudzanie? 
Od momentu podjęcia decyzji o zgubieniu kilogramów powtarzałam, że ja zmieniam swój styl życia ( na słowo odchudzanie zaczynałam jeść więcej!). Wszystko to co robiłam w tym celu wiedziałam, że musi zostać ze mną na zawsze. Z początku ciało, umysł buntowały się, ale z czasem przekonałam ich odpowiednimi argumentami. Zmiana sposobu odżywiania, podjęcie aktywności fizycznej w ogromnym stopniu przyczyniły się także do zmiany w mojej głowie - to wszystko jest ze sobą bardzo powiązane. To co myślisz o sobie wewnątrz odzwierciedla się na zewnątrz. W mojej opinii nie da się działać tylko na jednej płaszczyźnie, bo gdy przekonasz umysł to ciało może zawieść i odwrotnie. "Odchudzanie" to praca na wszystkich możliwych polach ludzkiego życia. To zmiana nie tylko ciała ale także psychiki. Uwierz mi, że wiem co piszę. Na początku moje ciało broniło się jak mogło przed aktywnością fizyczną. Ból, niemoc, brak siły, napady lękowe i dziwne ataki ziewania przed momentem pójścia na trening. Fizycznie byłam zdrowa, nie miałam żadnych przeciwwskazań by nie trenować. To psychika dawałam znać ciału by się poddać, nie ćwiczyć na tysiąc różnych sposobów. Z czasem jednak rozpracowałam te mechanizmy. Nauczyłam się przy tym obserwacji swojego ciała i umysłu co pomogło mi w "odchudzaniu".

Pragnę tutaj podzielić się z Wami moimi doświadczeniami. Pokazać "odchudzanie" bardziej od strony psychiki bo według mnie tam się wszystko zaczyna.

Z perspektywy czasu wiem, że moja nadwaga była mi potrzebna bo pozwoliła mi przejrzeć na oczy. Zmierzając się z nią tak naprawdę zmieniłam całą
 siebie od środka a utrata wagi oraz odkrycie pasji życiowej są efektem ubocznym. Wychodzę z założenia, że wszystko dzieje się po coś. Teraz traktuję swoją nadwagę jako doświadczenie, dzięki któremu przeszłam drogę pełną cennych lekcji, nauczyłam się bardzo dużo o sobie. Może i odkryłam swoje powołanie, Może to moja misja życiowa - czas pokaże. 

Październik 2016


Dziękuję
W. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz