poniedziałek, 27 marca 2017

Znam to uczucie...

Ważyłam za dużo. Od kiedy pamiętam miałam nadwagę – kiedyś wstydziłam się tego ale  dziś mówię o tym jak o doświadczeniu, dzięki któremu wiele się nauczyłam. Udało się – schudłam, ale doskonale wiem jak to jest być grubym. Doświadczyłam tego na własnej skórze. Znam cienie i mroczne sekrety tego stanu. Ty widzisz tylko to co jest na zewnątrz – wylewające się boczki, pulchną twarz i wystający brzuch a ja powiem Ci jak to wygląda od środka.


Widzisz osobę grubą – z dużą nadwagą co wtedy myślisz? Sądzisz, że je bez opamiętania. Tak masz rację. Wydaje Ci się, że cały dzień ogląda telewizję i nic więcej nie robi? Tak, może tak być. Krytykujesz albo wyśmiewasz się z niej? Patrzysz ile je na przykład w restauracji po cichu myśląc – jak można się do takiego stanu doprowadzić? Tak, też masz rację. Ale czy zastanawiałaś się kiedyś co taka osoba może czuć? Co o sobie myśli? Pewnie nie, bo najłatwiej jest osądzać książkę po okładce.

Spójrzmy prawdzie w oczy – ktoś kto nigdy nie był gruby nie wie jak to jest być taką osobą. Ile energii wymaga każdy dzień. Każde wyjście z domu to nie lada wyczyn. Przecież musisz się pokazać światu. Zatem stoisz przed lustrem wciągając brzuch albo zakładając takie ubranie by zasłoniło co nieco. Ale wszystkiego nie da się ukryć. Twój nadprogramowy bagaż jest zawsze z Tobą.  Nie chodzi tylko o dodatkowy ciężar w sensie fizycznym ale głównie psychicznym. Ktoś to zawsze był szczupły nie rozumie jakie to uczucie kiedy inni wytykają Cię palcami szydząc z Twojego wyglądu wyzywając Cię od „parówki”, „grubasa” czy „wieloryba”. Nie rozumie ile bitew w ciągu dnia musi stoczyć osoba z nadwagą. Zazwyczaj  dzień przepełniony jest frustracją – w  myślach krążą słowa: „miałam zacząć dietę a  znowu zjadałam tabliczkę czekolady”. Wyrzuty sumienia są bardzo przygniatające. Przysłaniają całą radość życia. Dodatkowo stres dnia codziennego, skrywane emocje czy nawet kiepski dzień są kolejnym dobrym powodem do zjedzenia czegoś słodkiego. Z jednej strony masz dość i chcesz schudnąć ale z drugiej coś cię blokuje. I tak żyjesz w błędnym kole do momentu, aż coś nie pęknie. 

Myślisz o sobie same najgorsze rzeczy. Poczucie własnej wartości praktycznie nie istnieje. Tym bardziej, że jak na złość wszyscy dookoła to potwierdzają to znaczy swoimi słowami utwierdzają cię w przekonaniu, że jest gruba. Zazwyczaj nie mówiąc tego z chęci pomocy ale po prostu by wyśmiać Cię. To jest tak bardzo bolesne doświadczenie aż czasem zaczyna brakować sił. Dosłownie zwłaszcza kiedy kolejny raz idziesz na zakupy z nadzieją, że uda się coś kupić i jak zwykle dopada Cię rozczarowanie bo nie ma Twojego rozmiaru. Musisz zakładać to co jest na Ciebie dobre a niekoniecznie Ci się podoba. Skrycie marzysz, że założysz kiedyś tą śliczną sukienkę z wystawy i wszyscy będą Cię w niej podziwiać. Z zazdrością patrzysz na szczupłe koleżanki. Wyobrażasz sobie jak by to było być takim – ile mogłabyś zrobić i co założyć na siebie. Niestety otwierasz oczy i rzeczywistość jest inna. Pojawia się wszechogarniające uczucie wewnętrznego rozdarcia. Czujesz się strasznie. Zniżona do poziomu zeru. Wiem co to za uczucie. 

Dla wielu osób normalne jest jedzenie restauracjach czy w miejscach publicznych. Osoba z nadwagą często czuje przerażenie gdy ma coś zjeść w takim miejscu. Wtedy jeszcze bardziej czuje się gruba. Ma wrażenie, że wszyscy na nią patrzą śmiejąc się z jej wyglądu. Oczyma wyobraźnie widzi jak każdy spogląda na to co je i jakie ilości.  W głowie jest tylko myśl „ pewnie teraz każdy na mnie patrzy i mówi taka gruba a jeszcze je”. Tym samym zabiera sobie prawo do swobody w takich miejscach.  Pokątnie zajada słodycze i inne smakołyki aby tylko nikt nie widział. Oficjalnie cały czas jest na diecie a gdy tylko zostaje sama pałaszuje coś się da by ukryć swój ból i cierpienie. Osoba, która nie była w takiej sytuacji nie ma zielonego pojęcia co siedzi w głowie osoby otyłej. Nie da się tego dokładnie przeczytać w żadnej książce. Wszystko to tylko słowa, które dla puszystych czasem niewiele znaczą. One wiedzą co powinny jeść i jak ćwiczyć. Jednak świadomość swoje a podświadomość wierzy w co innego. Zazwyczaj życie osoby z nadwagą jest podporządkowane jedzeniu i myśleniu o nim. Dzień przebiega  między pochłanianiem dużych ilości jedzenia a wyrzutami sumienia związanym z tym co się przed chwilą zjadło. Człowiek wtedy nienawidzi siebie za to co robi. Czuje do siebie wręcz odrazę a pogłębia ją jeszcze bardziej kiedy spogląda w to nieszczęsne lustro, które jest jak wyrocznia. Wszystko pokaże i nic nie da się przed nim ukryć – lustro prawdę Ci powie. Trudno żyję się z dodatkowym balastem, który przeszkadza we wszystkim. Oprócz nienawiści do samego siebie przygniatające a może nawet najbardziej bolesne są uwagi innych ludzi.


Tak to mega boli kiedy ktoś mówi Ci wprost : jesteś gruba zwłaszcza kiedy jesteś dzieckiem. Gdy na w-fie w szkole zostajesz do końca bo nikt nie chce wybrać Ciebie do swojej drużyny. Czuje się wtedy wstyd, smutek oraz ogromny żal. To palące uczucie wręcz wtapia się w Ciebie i często zostaje na długo a może nawet na zawsze. 

Tak to boli kiedy jesteś obiektem drwin i wyśmiewania. Gdy ktoś śmieje się z Twojego wyglądu, słabej kondycji czy ciągłych zaczerwienionych policzków oraz ubrań w wielkim rozmiarze.

Tak to boli kiedy wychodząc na plaże musisz oprócz kostiumu zakładać szal czy chustę chcąc zakryć swoje wystające boczki. W miejscach publicznych nie czujesz się swobodnie bo cały czas czujesz spojrzenia innych na sobie. Nie ma co ukrywać prawie zawsze spoglądamy na osoby grube gdy przechodzą obok nas.


Możesz wtedy powiedzieć – mniej jedz a schudniesz. Może się to wydawać takie proste dla osób, które nie miały z tym do czynienia. W gruncie rzeczy to nie jest tylko problem ciała ale  przede wszystkim duszy, którego nie da się zmienić pod wpływem tylko zdrowego jedzenia. To siedzi w Nas głęboko, aż czasem trudno tam dotrzeć.  Najgorsza jest świadomość tego, że samemu się do takiego stanu doprowadziło (nie wliczam w to różnych chorób, bo one rządzą się swoimi prawami). Jednak kiedy dojedziesz do etapu w którym przyznasz się przed sobą „tak, to moja wina”  jesteś na dobrej drodze do zmian.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz