czwartek, 27 kwietnia 2017

- …bo we wszystkim jest chemia! –

Witajcie!
Rozmawiając z ludźmi często zdarza się, że poruszany zostaje temat jedzenia. Cóż się dziwić skoro żywienie dotyczy nas bezpośrednio każdego dnia i to po kilka razy. Zatem w tym temacie każdy ma coś do powiedzenia. Największa dyskusja (ah wtedy tak wszyscy z przejęciem angażują się w ten temat J)  wywiązuje się  w momencie omawiania zdrowego jedzenia. Okazuje się, że wszyscy doskonale wiemy jak powinniśmy jeść, czego unikać i jak komponować nasze posiłki. W teorii, gdyż w praktyce różnie bywa. Niby mamy świadomość tego co jest dla nas dobre a co nie jednak gdzieś w ciągu dnia nam to… umyka? Zapominamy w ferworze codziennych obowiązków a może nam się nie chce wszystkiego skrupulatnie sprawdzać? Zapewne każdy z nas będzie miał inny powód dla którego tak się dzieje. Nie zmienia to jednak faktu, że w kwestii jedzenia mamy zazwyczaj  odmienne zdania. 



Rozmawiając z innymi często mówię, że staram się eliminować chemiczne dodatki do produktów i stawiać na zdrową żywność. Co wtedy najczęściej słyszę? – przecież we wszystkim jest chemia! Nie da się jej nie używać w kuchni! Z każdej strony nas trują!  W pewnym sensie to prawda gdyż na wiele rzeczy wpływu nie mamy to znaczy nie mamy pewności co kupujemy. Jednak na większości produktów są etykiety na których można przeczytać co znajduje się w środku. Po za tym jestem zwolennikiem decydowania się na mniejsze zło. Co to oznacza? Zgodzę się z tym, że współcześnie niezmiernie trudno unikać konserwantów, dodatków czy polepszaczy ale do pewnego stopnia można to zrobić. Wielu rzeczy można się pozbyć z kuchni a zacząć przygotowywać je samemu. Przykład? Dżem – ten sklepowy ma bardzo dużo cukru, zagęstniki czy substancje konserwujące ( wiadomo, że musi jakiś czas postać na sklepowej półce) a równie dobrze można przygotować swój domowy dżem używając zdecydowanie mniej dodatków. Kolejnym przykładem są gotowe sosy – taki też możesz szybko przyrządzić w domu. Nie dość, że jest świeży, pięknie pachnie to jeszcze wiesz co się z w nim znajduje. Przykłady można mnożyć. 



Ponadto wielu z nas nie wyobraża sobie gotowania zwłaszcza zup bez dodawania kostek rosołowych czy przypraw tak zwanych uniwersalnych. W nich na pierwszym miejscu znajduje się zazwyczaj sól oraz polepszacze smaków. A równie dobrze można przyprawić zupę prostymi przyprawami takimi jak: sól morska czy himalajska, pieprz, papryka oraz zioła: lubczyk, rozmaryn, tymianek czy oregano. Wystarczy tylko metodą prób i błędów znaleźć swój smak. Na początku po odstawieniu takich gotowych przypraw czy sosów zapewne nic Ci nie będzie smakowało ale z upływem czasu przyzwyczaisz się do nowych smaków. Po pewnym czasie odkryjesz bogactwo jakie kryją w sobie zioła i sama zaczniesz tworzyć kompozycje. Uwierz mi, że eksperymentowanie w kuchni to świetna zabawa jak i smaczna przygoda. Gotowanie z gotowych produktów na pewno zabiera mniej czasu ale za to ogranicza poznawanie różnorodności smaków. 




Według mnie wszystkie przetworzone dania smakują bardzo do siebie podobnie. W końcu wszystkie bazują na soli oraz polepszaczach smakowych, chociażby takich jak glutaminian sodu oraz jego pochodne  ( obecnie na opakowaniach możemy znaleźć inne jego nazwy jednak chodzi o ten sam składnik). Dodatkowo wszelkie polepszacze i ulepszacze sprawiają, że cały czas masz ochotę sięgać po więcej jedzenia bo nie odczuwasz  sytości. Czasami działają wręcz uzależniająco! Możemy jeść i ciągle mamy ochotę na więcej co jak wiadomo odbija się na naszej wadze. Często człowiek nie jest nawet tego świadom. Wydaje mu się, że zjadł mało i nadal jest głodny a w gruncie rzeczy pochłonął mega dużą ilość jedzenia. Ponadto takie jedzenie nie przynosi zbyt wielu korzyści naszemu organizmowi a chyba w pożywieniu chodzi o to by czerpać z niego siłę i energię do życia i działania ( przynajmniej tak mi się wydaje). A jak mamy coś czerpać z substancji, które nijak się mają do tego z czego składa się i czego potrzebuje nasze ciało? No właśnie – odpowiedź jest oczywista. Wracając do dzisiejszej wszechobecnej chemii  w pożywieniu to mam wrażenie, że wielu z nas zapomniało już jak smakuje prawdziwe domowe jedzenie. 

Dodatki i różne wzmacniacze już na stałe zadomowiły się w naszej kuchni.  Zróbmy eksperyment: wyciągnij zawartość swojej lodówki czy szafki w której trzymasz jedzenie. Przeczytaj składy przypadkowo wybranych produktów. Co tam jest napisane? Pewnie nazw połowy substancji znajdujących się w Twoim jedzeniu nawet nie rozumiesz – nie przejmuj się bo ja też nie. Zapytasz zatem jak kupować skoro nie masz wiedzy i znajomości tych wszystkich dziwnie wyglądających składników. Jeśli nie masz czasu lub chęci analizować wszystkich możliwych szkodliwych substancji ( a jest ich naprawdę dużo – ich liczba zapewne cały czas rośnie) może zainspiruje Cię mój sposób. Nie wiem jak robią to inni ale  ja zawsze czytam skład i jeśli coś brzmi obco, nic nie mówi mi dany składnik to automatycznie to nie wybieram tego produktu. Natomiast staram się znaleźć jakiś inny zdrowszy odpowiednik. Czasem bywa to trudne i wymaga większego zaangażowania. Jednak z czasem będziesz się co raz łatwiej orientować czego warto unikać.




Rozmowy przy stole trwają nadal. Każdy wypowiada swoje racje z pełnym zaangażowaniem uparcie zostając przy swoim zdaniu. Oprócz rozmówców, którzy wręcz krzyczą : „bez chemii nie da się nic ugotować!” są też tacy, którzy ze smutną miną przyznają, że wiedzą o wszechobecnych dodatkach do jedzenia ale stwierdzają : „ cóż ja mogę z tym zrobić?”. Każdy z nas inaczej podchodzi do tematu odżywania między innymi dlatego, że każdy ma inne doświadczenia z tym związane. Stół i temat jedzenia łączy oraz dzieli ludzi zapewne od wielu wieków. Mamy różne poglądy i opinie. A polepszaczy, ulepszaczy i wzmacniaczy będzie pewnie przybywać. Jak się w tej chemicznej dżungli odnajdziemy zależy w głównej mierze od nas i naszych codziennych wyborów. Mimo, że uniknąć się jej w 100 % nie da zawsze można ją zdecydowanie ograniczyć. Zawsze, podkreślam zawsze można wybrać mniejsze zło. Potrzeba jest tylko odrobina chęci do przyjrzenia się temu co jemy. Nie mów, że się nie da. Można tylko zechciej się trochę zaangażować w poszukiwanie wiedzy na ten temat. Na szali jest przecież Twoje zdrowie, siła, moc, energia życiowa a nawet życie. Muszę przyznać, że lubię poruszać ten temat w trakcie rozmów z ludźmi gdyż pogawędki na ten temat potrafią być bardzo inspirujące. 




W.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz